Z rozmyślań wyrwało Mitchella pukanie do drzwi. Zmarszczył nieco brwi i odruchowo zaciągnął się powietrzem. George.
-Proszę. -powiedział Mitchell jednak do pokoju nie wszedł George.
W drzwiach stała Nina. Trzymała dość kurczowo skórzany płaszcz Mitchella który dał jej w noc zabicia Herricka.
-Mogę? -spytała.
-Jasne. -posłał jej delikatny uśmiech i wstał z łóżka.
-Zapomniałam oddać. -wręczyła mu płaszcz, ale Mitchell zastanowił się chwilę bo coś mu nie pasowało.
-Nina... czy w sali stało się coś o czym nam nie powiedziałaś? -spytał odrzucając płaszcz na łóżko.
Drobna blondynka wyraźnie posmutniała.
-Ale nie mów nikomu, proszę. -poprosiła i zamknęła drzwi za sobą.
Podwinęła rękaw luźnego, brązowego swetra i pokazała wampirowi coś czego się nie spodziewał. Nina miała na ręce długie i głębokie ślady po wilczych pazurach.
-George mnie odepchnął... A pazury miał już całkiem ostre... -nie patrzyła na niego.
Mitchell ujął dłoń blondynki i przyjrzał się ranom dokładniej.
-Mitch... Powiedź szczerze. Jestem wilkołakiem? -spytała.
-Przykro mi, ale tak. -odparł jej a ona przygryzła wargi starając się nie rozpłakać.
-Jestem pieprzonym wilkołakiem... -szepnęła, a samotna łza popłynęła jej po twarzy.
Mitchell niewiele myśląc zagarną tą niziutką blondynkę do siebie i objął mocno.
-Z tym da się żyć. -powiedział wampir i westchnął cicho.
Było mu szkoda dziewczyny, chociaż może lepiej że stała się jedną z nich skoro chciała spędzić z nimi resztę życia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz